• Wpisów:181
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 14:51
  • Licznik odwiedzin:11 318 / 1572 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
We wtorek zjadłam 2200 kalorii, wczoraj wepchnęłam jakieś 1900. A dzisiaj to ja nie mogę patrzeć na jedzenie.
Wkurza mnie to wszystko! Chciałabym być silniejsza, wysportowana. A jestem flaczkiem. Szczupłym, ale flaczkiem.
Nie będę się budować, póki nie będę więcej jeść, a nie będę więcej jeść, ponieważ nie wyrobię psychicznie.
Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę się odchudzać. Dlatego nie chcę przytyć. Ale jednocześnie potrzebuję przytyć, żeby być silna.
Przyznam szczerze, że przy zwykłym jadłospisie nie mam zbytnio siły żeby ćwiczyć. Wydaje mi się, że tyle kalorii starcza mi na sensowne życie, ale jakieś większe aktywności nie wchodzą w grę.
Z drugiej strony jak je zwiększam to już w ogóle odechciewa mi się czegokolwiek, bo czuję się ciężka i gruba.

Powinnam mieszkać na księżycu ;) Byłabym sama i nie musiałabym się martwić takimi sytuacjami, z których nie ma dobrego wyjścia >.<
  • awatar minnienote: a nie masz tak, że więcej sportu skutkuje wzrostem apetytu? U mnie to tak działa :)
  • awatar motena: @wiedziałam,ze je Dukaj jest trudny i podobno potrafi zmęczyc. Ale kupie jednak,jedynie do niej dorosnę jak nie zrozumiem teraz. W sumie to lubię takie książki,nad którymi trzeba przysiąść i pomyśleć,wiec myslę ,że mimo wszystko warto. :D
  • awatar Scream that you love ^^: Świetny blog ;3 Zapraszam do mnie na nowy wpis + Miłego dnia ! ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jakie to głupie! Po raz milionowy obiecuję sobie, że wzmocnię moje ciało. Zwykle robię aeroby, przydałyby mi się jakieś ćwiczenia na siłę.
Ale oczywiście... Żeby wybudować cokolwiek trzeba by było zjeść na pewno ponad 1800. A ja przy 1600 już zaczynam się stresować, że w jakiś sposób zbliżam się do bulimii.
I do tego mam żołądek wielkości żołędzia. Ostatnio próbowałam go trochę rozciągnąć, ale to skończyło się tylko bólem. Co prawda chyba się nieco zwiększył, ale było to zupełnie nieprzyjemne :/
No i tak sobie rozmyślam - chcę być silniejsza, ale pewnie po kilku dniach (jak to zwykle bywa) jedzenia jakiegoś 1800 szlag wszystko trafi i wrócę do dawnych nawyków.

Ale widzę, że więcej osób tu tak ma. Niby już "w pełni normalne", ale ten aspekt wiecznego ograniczania i kontrolowania jest cały czas "aktywny". Osobiście nie pamiętam kiedy ostatni raz zjadłam ponad 1800 albo się przejadłam. Heh taki mój ostatni szczątek dawnych czasów. Dobrze, że to raczej dość zdrowy nawyk.
  • awatar motena: no ja mam tak,niby jestem zdrowa a jednak caly czas licze kcal, a jak zjem ponad 2 tys ot jestem załamana.
  • awatar Być_SzcześliwąNa_Zawsze: Hehe ja za to nie pamiętam kiedy nie wymiotowałam a żyłam normalnie bez bulimi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Za chwilę zemdleję ze stresu. Agfhfhfh idę ściąć włosy. Do ramion tak. A mam do tyłka. Umieeeram. Tak strasznie się boję, ale jednocześnie tak bardzo chcę!
W życiu bym nie ścięła, ale usłyszałam, że jest taka akcja, gdzie ścięte włosy można oddać za darmo dla kobiet po chemioterapii.
Serce mi wali dosłownie. Od dziecka miałam włosy do tyłka, nigdy ich jeszcze nie skróciłam, no prócz końcówek.
Dobra Marti, myśl że robisz coś dobrego!
  • awatar Be_Happy_Running: Dasz Radę koniecznie wstaw zdjęcie czekamy i powodzenia:)
  • awatar Arja Nubik: Nie dałabym rady chyba :P Ale cel szczytny, warto!
  • awatar kajszandoo: AAAAAAAAAAAA odważna jesteś. /zrób zdjęcia !!Ale cel jest dobry :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Eh, lubię takie sentymentalne dni. Przejrzałam starego bloga, to trochę jakby poznawać się na nowo. Zauważyłam, że póki się głodziłam to wszystko było w porządku, w sensie psychicznych. Dopiero kiedy chciałam jeść to zaczęły się "komplikacje". Jak nie jadłam to wciąż myślałam o jedzeniu, nie tylko o tym dietetycznym! Wręcz przeciwnie - planowałam co zjem, gdy już będę chuda, bo wtedy "mogłabym sobie na to pozwolić". Ale gdy nagle przy 42kg musiałam zacząć jeść, okazało się, że to zupełnie niemożliwe w rzeczywistości. I to już w ogóle ściągnęło mnie na dno, bo zauważyłam swój problem. Po wpisach mam wrażenie, że on pojawił się z dnia na dzień. Wcześniej nie istniał - przecież martwić się tym, że będę musiała jeść, miałam się zacząć dopiero jak już będę chuda!

A potem było dużo gorzej, bo potem przez parę miesięcy ledwo jadłam, waga stanęła na 40kg (bardzo mnie wkurzało, że nie idzie w dół, jednocześnie byłam posrana, że mogłaby jeszcze spaść, i tak byłam już w beznadziejnym stanie). To właśnie w tym czasie nabawiłam się największej ilości fobii co do jedzenia.
Ale jakoś zaczęłam jeść, powoli, bardzo powoli. Nienawidziłam mojego ciążowego brzucha nawet po najmniejszym posiłku.

I jedzenie okazało się trudniejsze niż głodzenie i dieta. Niejedzenie to były wyrzeczenia, wymagały trudu, ale wchodziły w krew i z czasem stawały się naturalne. Zwykłe posiłki to był dopiero ciężki orzech do zgryzienia. Tak psychicznie przerażający, że aż wpadłam w bulimię.

Przepiękna historia, tak... Chciałam coś wyskrobać, żeby przypomnieć sobie co to były za "piękne czasy". Mam wrażenie że zbliża się nawrót. Świruję ostatnio zbyt często. Ale dam radę, bo już tak dużo się udało polepszyć.
Także ten, trzymajcie się ;)
  • awatar Catkin ☆: Zgadzam się z kajszandoo, trzymaj się, kochana i pamiętaj - stay strong! :*
  • awatar † fallen angel †: Najgorsze jest to,ze tak wiele dziewczyn dąży do tego stanu,wiedząc co to za sobą ciągnie.Świadomie pakują sie w najgorsze gowno jakie może być. Trzymaj się i nadal pokazuj,ze nie warto :)
  • awatar kajszandoo: Trzymaj się, przeszłaś okropne czasy nie pozwój na kolejną niszczcielską próbe zadowolenia się. Przecież pisałaś, że teraz jest okej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ekhem, czas na moje obserwacje. Zostałam pozbawiona wagi przez mego szanownego brata-złodzieja. Łudziłam się, że spoko! umiem przecież żyć bez wagi! No właśnie nie umiem, ale nie w tym rzecz. Oczywiście jak na mój mózg przystało, wymyśliłam, że polecę do Carrefoura i kupię najtańszą wagę jaką się da. Tak, tak. Był to szalenie dobry pomysł jak się domyślacie. Ogólnie to im więcej razy człowiek się zważy, tym bardziej jest skołowany. Zwykle po 5 różnych pomiarach się poddaję...

Em, no, ale przejdźmy do sedna. Jestem spokojna. Tak jak cały czas się denerwowałam, bo nie miałam wagi, to tak teraz, choć i tak nie mam pojęcia ile ważę!, jest mi psychicznie dobrze. Tak bardzo durny mózg. Stworzyłam sobie rytuał, kilkuletni nawyk za którym zupełnie nic się nie kryje. To nie ma dla mnie żadnej wartości, prócz tego, że sobie jest.

***
A drugą sprawą, która mnie zastanawia, to dlaczego tak mocno ciągnie nas na dno? Chcemy niezdrowej chudości, rwie nas do wszystkiego co dziwne i niedobre. Zwykle ludzie pragną sielankowego życia, a ja sama po sobie wiem, że najlepiej mi gdy czuję, że się staczam.
  • awatar ejlena: A ja nie mam żadnej wagi, wstecz, mam kuchenną. Jedni chcą słońce drudzy niezdrowej chudości, takie życie. Dziękuję za miłą odpowiedź. ❤
  • awatar Arja Nubik: A ja się już nie ważę, mam wagę, ale wiem już że ona oszukuje - i to na prawdę! Nie da się w ciągu 2 dni mieć 5 kg różnicy w masie ciała, no ej :P Myślę, że dużo przyjemności sobie w tym odchudzaniu wymyślałyśmy - że "jak spokojnie się zasypia z pustym żołądkiem", "o jestem głodna - czyli czuję jak chudnę ^^", a w stresujących chwilach głupi mózg wraca do takich przyjemności :<
  • awatar bulimirektyczka: @inspiruje się trochę RAWtill4.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dzisiaj świętujemy :D Zrobiłabym grubą imprę, gdyby powód mojej radości nie był
*ROKIEM i 1 DNIEM BEZ RZYGANIA* :p

No nie mówię tam od razu, żeby on był taki do końca "czysty", ale śmiało powiem, że od tej pamiętnej soboty (kiedy to po klasowym ognisku przyszłam do domu <nikogo w nim nie było> i postanowiłam COŚ zjeść, a że były bułki to kulturalnie się nimi poczęstowałam :> I był jeszcze bazyliowy almette, którego do dziś nienawidzę.) nie miałam w ogóle napadu. (heh, kto się nie zgubił w tym wywodzie?)

Szczerze to nie mam pojęcia jak udało mi się przestać objadać. Wiem, że strasznie ze sobą walczyłam, a chęć jedzenia była nieopisywalna. Tym bardziej nie wierzę, że to już rok O.o

Ale i tak niekiedy zdarzają mi się "wypadki" :c Takie małe, smutne dni, kiedy mi odbija i z jakiegoś powodu pozwalam sobie na złe myśli.

Najgorsze są właśnie TE MYŚLI. Nie wiem jak to ująć, ale gdy w mojej głowie usłyszę słowo "zwymiotuj", to po prostu nie umiem mu racjonalnie odmówić. Nie da się. Ten zamiar nie zniknie póki go nie spełnię. Będzie mi siedział w głowie i do tego jeszcze bardziej się potęgował. Nawet "przeczekanie" nic nie daje, bo wtedy dostaję paranoi w stylu "idź szybko, coraz więcej kalorii się wchłania". No i wtedy ZAWSZE ulegam.

Dlatego chyba najważniejsze było to, że jakoś zaczęłam powoli te myśli odrzucać. Aż ucichły prawie zupełnie.

Ale najbardziej przeraża mnie inna rzecz - ja mam dobre wspomnienia. Tak, przyjemnie kojarzy mi się rzyganie. Nie mam pojęcia czemu. Serio, to już mi się zupełnie nie mieści w głowie, bo to był chory koszmar (trzeźwo patrząc), przecież nienawidziłam tego wszystkiego. A z drugiej strony... Jakoś mi tak sympatycznie jak o tym myślę O.o Wstydzę się tego uczucia, to zupełnie nieadekwatna pozostałość.
  • awatar bulimirektyczka: gratuluje! widzę, że masz w sobie dużo siły. To bardzo ważne. @ co do szpagatu ja już kiedyś robiłam ale zaniedbałam się i zagubiłam tę umietność. W styczniu zapisałam się na jogę i chodziłam 1 w tygodniu potem w lutym czasem nawet 2 razy trochę się rozciągłam od lutego, ale gównie to były właśnie pozycje z jogi nic pod kątem szpagatu. potem już coraz częściej robiłam pozycję gołębia (sprawdz sobie) i szpagat sam wyszedł. Można powiedzieć, że umiejętność szpagatu stała się wypadkową mojej fascynacji do jogi. Teraz na zajęcia chodzę znacznie rzadziej. bo ten karnet jest o wiele droższy a ja chcę zaoszczędzić, ale uważam że joga jest bardzo dobra poprawia sprawność całego ciała i uruchamia w nas mięśnie które kiedyś były mniej ważne,
  • awatar 101lbs: no i jeszcze zrezygnowałam z siłki na półtorej miesiaca żeby cwiczyć chodakowską, chciałam ja spróbować, i mimo tego ze pociłam się jak świnia, i robiłąm 3 tyg, potem zamieniłam na skakanke, mel b rower itp. przytyłam w tłuszcz. A kończąc z siłką miałam wage około 61 kg, a teraz jest 62-62, a słysze ze strasznie przytyłam od jakiegoś kolesia, no genialnie ;/ Postanowiłam chodzić co miesiac na badanie skłądu ciała, żeby to kontrolowac, bo inaczej nie ma sensu;/
  • awatar 101lbs: wszytsko przez te problemy z jelitami, normowałam powoli diete żeby wychodzić na normalne bilanse kaloryczne, no i niestety tyje, ale no kurde nie moge być ciągle na redukcji kalori ;/ Musze wyleczyć jelita, wiec głodówka pełna i dieta surowa. A potem się zobaczy jak to będzie :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Chyba powrócę do pisania bloga, dobrze mi było tak tu się wywnętrzać. Zawsze ktoś rozumiał moje dziwne myśli.

Nie ma chyba sensu pisać co tam u mnie (ale dobrze :D), bo chyba mało osób mnie pamięta, ale to nic.

Dzisiaj miałam jakiś strasznie dziwny sen, bo kogokolwiek spotkałam to ta osoba mówiła mi, że mam anoreksję/ bulimię. I tak widziałam moje przyjaciółki, znajomych, nauczycieli, a i nawet księdza (który nie wiem dlaczego wiózł mnie na sankach, mówiąc, że rodzice powinni ograniczyć mi dostęp do wagi xD). Nie było tu tylko moich rodziców.

I dobrze wiem skąd taki sen. Brakuje mi ich w moim ED. Na początku było fajnie. Oni nic nie widzieli, a ja czułam się jak prawdziwy mistrz fałszerstwa. Ale teraz to strasznie ciąży, bo tą całą smutną prawdę muszę trzymać w sobie. Z drugiej strony wstydzę się, tak. Jest mi absolutnie beznadziejnie z moją bulimiczną przeszłością, ale od początku pragnęłam ich uwagi.

To trwało długo, ale w końcu zaczynam rozumieć DLACZEGO to się wszystko stało. Dałabym wszystko za odrobinę zainteresowania z ich strony, dosłownie wszystko - przecież byłam skłonna głodzić się póki nie ruszę ich sumienia. Tylko o to chodziło. No i dlatego tak dużo radości sprawiało mi, gdy ktoś dostrzegał, że schudłam, gdy ktoś się pytał czy jest w porządku, gdy ktoś się martwił. Czekałam na dzień, w którym ktoś zaniepokoi się na tyle, by powiadomić moich rodziców. Nie doczekałam się. A honor nie pozwalał poprosić mi o pomoc. I oczywiście też nie wypadało "takiej grubasce" zawracać komukolwiek głowy jej "rzekomymi problemami z jedzeniem".

Wiem i tak, że muszę się pogodzić z tym stanem rzeczy, bo przecież nie powiadomię ich teraz gdy jestem zdrowa, że miałam ED. Nie chcę przecież ich wyrzutów sumienia, nie jestem potworem :D

Staram się szukać pozytywów - przynajmniej nie mam przyklejonej w rodzinie łatki anorektyczki/bulimiczki czy tam czegokolwiek innego. Jakby tylko jakaś psycholog to u mnie stwierdziła pewnie cała wesoła rodzinka by wiedziała w 5 minut. A to chyba jeszcze gorsze, tym bardziej, że moi krewni nie mają krzty wyrozumiałości, co dopiero zrozumienia.
No a drugi plus to to, że mimo braku pomocy się nie zabiłam. Tak, stanowczo duży plusik.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ahahahah moja mama właśnie zapytała mnie (ile to już lat minęło? 3,4?) dlaczego właściwie zaczęłam się odchudzać.

Przecież "nie byłaś WCALE GRUBA". "Myślałam zawsze, że nie jesteś GŁUPIA". Yyyy, to chyba jakiś żart.

Z jednej strony cieszę się, że o niczym nie wie, a z drugiej tego nie cierpię. Czasami sobie wyobrażam jak jej mówię o głodzeniu, cięciu, przeczyszczaniu, no i wymiotach. Eh, o tych wielu pustych chwilach nad kiblem...

Sama nie wiem jak mi się udało to wszystko ukryć. I jakoś nie chce mi się wierzyć, że dosłownie WSZYSCY wokoło zauważyli jak schudłam, ale rodzice NIE. I nawet jak inni im mówili, to oni mieli to w DUPIE.

I nawet jak ostatnio byłam u lekarza, to pani spytała czy miałam anoreksję (zadawała dużo pytań i chyba zaczęła się domyślać...) a moja mama NIC, ZERO REAKCJI, ZACZĘŁA PYTAĆ JĄ O LEKI DLA DZIADKA >.<

Najśmieszniejsze jest to, że ja ją strasznie kocham, ale wręcz nie umiem sobie wyobrazić, że MOŻNA BYĆ AŻ TAK ŚLEPYM.

Kurde, gdyby tu chodziło o wagę to chyba nie wylewałabym morza łez, że jestem za gruba, ważąc 40kg :>? Ja wiem, ta waga to nie jest jakaś tragiczna dla mojego wzrostu, ale chyba musiałabym być wielkości krasnala ogrodowego, żeby przy tej wadze być tak gruba JAK SIĘ CZUŁAM.

No to pozdrowienia dla wszystkich mam :>
  • awatar Your Skin And Bones: Mi sie okres zatrzymal 3 lata temu :/ bralam tabletki z estrogenami i progesteronem i podczas ich brania byl, ale wiadomo, ze byl on sztucznie wywołany. Teraz juz nie biorę hormonow, bo uwazam, ze taki sztuczny okres to nie jest rozwiązanie problemu. Nie brałam nic na tarczyce. Pamietam, ze jak robilam w 2012 oznaczenia hormonów, to ginekolog stwierdzila, ze przysadka nie pracuje... a tym razem jak robiłam to niby wszystko ok. Wysyła mnie teraz na usg, ale ja od grudnia nie mogę się zebrac. Mam mało czasu i kasy no i już zwątpillam czy to cokolwiek pomoże
  • awatar Your Skin And Bones: Wlasnie chodzi o to ze mialam robione i wyszlo w porządku, a okresu nie ma.. z tym, ze u mnie to jest chyba kwestia za cienkiego endometrium : / Zastanawiam sie jak u Ciebie wyszedl poziom tych hormonow po prostu ;) (czy tez już w normie) [U mnie w najgorszym czasie był duzo ponizej normy, wiec przyznam, ze kiedy ponowny raz je zrobiłam przez kilka dni byłam naprawdę zadowolona z wyników]
  • awatar Bulimic Beast: Moja mama ma ten sam problem. Jest ślepa. To było fajne na początku, ale po tylu latach po prostu... boli i ciąży.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Skutki odchudzania? A niby co złego może się stać? Przecież teraz wszyscy się odchudzają! A nawet jeśli... Mnie to się i tak nie przytrafi!"

Tak właśnie sobie myślałam. Trochę mi było smutno, że tracę włosy, i że mi zimno, i że jestem blada i mam suchą skórę.

Od 3 lat nie miałam okresu. Pewnie jestem bezpłodna. Od bulimii mam torbiele na jajnikach. Dzisiaj przyszły wyniki pomiaru gęstości kości. Osteopenia (to takie stadium przed osteoporozą). I mam zupełnie rozregulowaną tarczycę, do końca życia będę brała tabletki.

I nic nie dało przytycie, hormony, tabletki. Nie napiszę ironicznie "polecam" albo "zabijajcie się dalej", przecież nikt z nas sobie choroby nie życzył. (Nie wspomnę już, że jest cierpieniem sama w sobie.) Ale może kogoś mój przykład odwiedzie od odchudzania, albo komuś pomoże w walce. Albo ja po prostu potrzebuję się wyżalić ;)
  • awatar Your Skin And Bones: Miałaś moze robione badania na tsh, lh i fsh?
  • awatar Gość: Współczuję! Ale dobrze że o tym piszesz!
  • awatar Być lekka _jak _Motylek: Gdzie patyki bo ja tego nie widzę. Mam umięśnione od biegania i zaokrąglone jak widać Patyki to ja miałam z waga 34 kg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

mysza013
 
kaszkazmlekiem
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych